piątek, 4 maja 2012

Pasta do zębów Dabur

Ponieważ moja pasta Vademecum Bio się skonczyła i nie mogę jej kupić w Polsce, postanowiłam wrócić do pasty Dabur, ale oczywiście bazyliowej (niebieskiej) nie było, więc kupiłam goździkową. I w sumie nie zawiodłam się. Do smaku trzeba się przyzwyczaić, bo jest dość intesywny i lekko ziołowy, jednak kiedy mama kupiła mi pierwszy raz bazyliową też musiałam się przyzwyczaić. Według mnie pasty Dabur są świetne, dobrze się pienią i są naprawde wydajne. Nie mają w składzie fluoru i nie są testowane na zwierzętach.


Próbowałam wiele past z ekocertyfikatami, jednak oprócz Vademecum Bio żadna się nie sprawdziła. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie mają kredowy posmak i dobrze nie myją. Tak więc postanowiłam już nie próbować i używać sprawdzonych, może nie do końca EKO past Dabur.


Korci mnie jeszcze żeby spróbować zielonej NEEM ale boję się troche smaku, próbowałyscie??

Pozdrawiam.

7 komentarzy:

  1. Kochana oTAGowałam Cię. Przyłącz się do zabawy http://i-naturalnie.blogspot.com/2012/05/tag-musze-to-miec.html

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja zostanę przy pascie na V i tyle ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz widzę coś takiego:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. hej, gdzie kupujesz pasty Dabur? Tej jeszcze nie testowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą akurat kupiłam w sklepie " Ziólko" w Kozienicach, i powiem szczerze jestem zaskoczona bo w asortymencie mają dużo indyjskiich i ekologicznyych kosmetyków a to mała miejscowość. :) Mieszkam w Warszawie więc zazywczaj kupuję na shea.pl albo helfy.pl.

      Usuń
  5. niebieska jest chyba najlepsza w smaku zaraz po niej zielona neem, tej gozdzikowej nie lubię strasznie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używałam jeszcze takiej pasty.

    OdpowiedzUsuń